zawsze byłam w kontekście

Zawsze byłam w kontekście

Oglądając się w tył i patrząc na ostatnie miesiące wiem, że jedynym słowem, które opisze całokształt tego czasu jest Poszukiwanie.

Nigdy w życiu, tak jak teraz, nie pozwalałam sobie na to, żeby szukać. Tym bardziej, żeby szukać w sobie zamiast na zewnątrz.

Moja supermoc? Za dużo zależę

Do tej pory szukając wskazówek i potwierdzeń, że dobrą decyzją było skręcenie w prawo zamiast lewo na tysięcznym kilometrze mojej pogoni, rozglądałam się lękliwie wokół.

Przeglądając sklepowe półki z ubraniami nie dotykałam materiału, żeby sprawdzić czy będzie otulał moją skórę. Jego ocenę opierałam na spoglądaniu na siebie oczami innych. Czy ta bluzka pomoże mi wyeksponować atuty i pokazać moją cielesność z jak najlepszej strony? Czy ta sukienka nie będzie uznana za zbyt nieskromną? A może te spodnie nie do końca oddają mój nieprzeciętny charakter? Zamykałam się w formie, jednocześnie marząc o ucieczce z niej.

Moje szuflady w łazience uginały się pod ciężarem magicznych kosmetyków, których producenci obiecywali, że  pozbawią mnie niechcianych defektów. Poranny makijaż był jak odgrywany każdego dnia spektakl. Wieczorny zawsze gwarantował dodatkowe wrażenia w postaci czerwonej szminki.

To dość śmieszne, ale mimo, że zawsze uważałam, że być jest ważniejsze niż mieć, wiele produktów krzyczało do mnie Weź mnie do domu! Posłusznie adoptowałam te (nie)chciane dzieci, wracając po pracy z sitkami pełnymi zakupów. Jeśli uznamy, że jesteśmy tym, co kupujemy – ja byłam wszystkim i niczym. Impulsem.

Co kupiłaś? Już sama nie wiem. Nie wiem czy to ja kupiłam czy mnie kupiono. 

opinia innych

Chcesz ster? Masz. Ja postoję.

Niewiele rzeczy wybierałam z potrzeby serca, więcej z pragnienia poklasku. Zdarzało mi się słuchać intuicji, ale zazwyczaj wrzucałam ją do jednego worka z całą resztą przeczuć i odczuć płynących z ciała. Moim wyznacznikiem były wybory większości. Jeśli wszyscy marzyliśmy o tym samym to dlaczego miałam podważać słuszność tych marzeń? Nikt mnie nigdy nie uczył kwestionowania tego, co robią inni. Wręcz przeciwnie, dostawałam za to po łapkach. Nie możesz być taka jak Zosia? Popatrz, Martusia ma taką ładną sukienkę, a Ty ciągle w tych brudnych trampkach chodzisz.

Chciałam mieć życie jak z bajki. Pozbawione kompleksów ciało, niezmącony spokój umysłu, niebudzące nadmiernych zmartwień zarobki i wakacje w egzotycznych krajach, przerywane pracą, która będzie moją pasją, więc nie przepracuję ani jednego dnia jak powiedział jeden ze współczesnych marzycieli. Gdy to czytam brzmi bardziej jak życie z teledysku niż z bajki.

Mój harmonogram wypełniało przeglądanie się w lustrze cudzych oczekiwań, które słysząc Lustereczko powiedz przecie kto jest najpiękniejszy w świecie? Odpowiadało parsknięciem, punktując niekończącą się listę wad. Nigdy nie było wystarczająco dobrze. Bo jak mogłoby być? Jeśli jest zbyt dobrze to przecież też niedobrze, bo inni mogliby poczuć się gorzej w wyniku niekomfortowych porównań.

Wyrwana z kontekstu

Osadzałam się w kontekście. Moje zachowanie, cechy charakteru. Moja wartość nabrała charakteru sytuacyjnego. Zawsze od czegoś zależałam – od opinii innych, od chęci przynależności do grupy, od spełniania ich oczekiwań lub co gorsza własnych, bo te były najwyższe i najbardziej niedoścignione.

Poznaję siebie od nowa. Uczę się jak być człowiekiem tak, jakbym do tej pory żyła jako przedstawiciel innego gatunku. Pozwalam sobie być perfekcyjnie nieidealną. Błądzę i mówię nie wiem, a ludzie patrzą na mnie jak na wariata. W tym wieku nie wiedzieć to nie przystoi.

I śmieję się na głos, bo kiedyś, kilkanaście lat temu, wydawało mi się, że wiem wszystko – jak będzie wyglądał mój domek na przedmieściach, jak szeroko będę się uśmiechać wracając z wymarzonej pracy i jak będą miały na imię moje dzieci.

Kiedyś przeczytałam zdanie, które mocno utkwiło mi w pamięci: Chcesz rozśmieszyć Życie? Opowiedz mu o swoich planach.

Moje już pewnie dawno leży ze śmiechu.


A czy Ty też jesteś zależny od kontekstu?  Podziel się swoimi doświadczeniami!

  • Spora przemiana:) i dojście do takich wniosków to niesamowita ulga, prawda? Być od teraz w swoim kontekście bez kontekstów innych:)) trzymam kciuki za radość z bycia niedoskonałym. I bycia sobą<3

  • To cudowne uczucie poczuć się wolnym od kontekstu, od cudzych oczekiwań, od opinii. Ja z biegiem lat coraz bardziej uświadamiam sobie, jak bardzo od nich zawsze zależałam i uczę się bardziej wsłuchiwać w siebie, zamiast ślepo podążać za tłumem 🙂

    • Cieszę się, że jest nas więcej 🙂 To cholernie trudne, bo często ten wewnętrzny głos jest ignorowany całymi latami.. ale grunt to się nie poddawać i metodą małych kroków wracać do siebie.. 🙂

  • Pingback: Co powiedziałabym sobie 10 lat temu? - SAMOROZWIJALNIA()

  • Ten tekst mówi o Tobie, ale mówi też o NAS. To bardzo duża wartość 🙂