Slow life krok po kroku

Slow life krok po kroku

Nadszedł taki moment, że powiedziałam dość.

Życie fast, które spowalniały rzeczy

Po otwarciu szafy, robiłam zmartwioną minę i mówiłam Nie mam co na siebie włożyć, ale wystarczyło przesunąć jedną koszulkę, żeby cała ich tona wysypała mi się na głowę.

Po wizycie w drogerii kosmetycznej, wracałam do domu z zapasami i gotowym wytłumaczeniem Bo była promocja, po czym ze zdumieniem odkrywałam, że obok dwóch kremów do rąk stawiam kolejny, a moja szafka na kosmetyki przestaje się domykać.

Potrzeba szybkiego wyjścia przestawała istnieć, gdy wchodziłam do przedpokoju z zamiarem ubrania butów i stawałam przed wyzwaniem przekopania kilkunastu par, żeby znaleźć drugiego buta do pary.

Nie chciałam kupować nowej książki, nie ze względów finansowych, ale ilościowych- nie miałabym gdzie jej postawić, bo półka na książki była zapełniona wzdłuż i wszerz (dosłownie- po tym jak skończyło się miejsce do ustawiania książek w pozycji pionowej, zaczęłam ustawiać je poziomo).

Chciałam żyć szybko, ale nadmiar przedmiotów zaczął mnie spowalniać. Irytować, zabierać czas, frustrować i przytłaczać. Straciłam rachubę w tym co mam, co chcę mieć, a co potrzebuję mieć.

Pierwszy raz w życiu poczułam, że swoimi nawykami, decyzjami i wyborami doprowadziłam do tego, że przedmioty zaczęły rządzić mną, a nie ja nimi.

Bycie mini w świecie maxi

Zaczęłam szukać. Znalazłam minimalizm i slow life- koncepcje stworzone przez innych przytłoczonych. Jednocześnie poczułam, że znalazłam coś, co zmieni mój dotychczasowy punkt widzenia o 360 stopni.

Daleko mi do osób lubujących się w ascezie. Lubię dobrą herbatę, zapach nowej książki, próbowanie nowych smaków, uśmiech po kupnie nowych butów. Dzięki Ani z prostyblog zrozumiałam, że minimalizm nie oznacza całkowitej rezygnacji z konsumpcji, bo nie jesteśmy w stanie funkcjonować całkowicie poza systemem. Jest jedynie uproszczeniem życia. Spowolnieniem go bez poczucia, że coś nas omija. Selekcją priorytetów i skupieniem się na kilku najważniejszych. Odmierzaniem życia za pomocą dni, a nie lat.

Minimalizm to narzędzie, które może pomóc człowiekowi poznać samego siebie. Poprzez odejmowanie. Na pierwszy rzut oka wydaje się to nieco dziwne, tak samo jak trudno zrozumieć, w jaki sposób narzucanie sobie granic, rezygnacja z pragnień, pozbywanie się rzeczy i eliminowanie bodźców mogą prowadzić do zadowolenia i osiągnięcia równowagi. Ale przecież podświadomie czujemy, że to może mieć sens. Skoro dodawanie przynosi tylko krótkotrwałą radość, to prawdopodobnie nie jest właściwym sposobem na osiągnięcie spełnienia. (…) Minimalizm poleca na odejmowaniu i ciągłym zadawaniu sobie pytań. Bardzo różnych, od ogólnych do szczegółowych.

Fragment książki Minimalizm po polsku czyli jak uczynić życie prostszym

Zaczęłam zadawać pytania. Na niektóre odpowiedziałam od razu. Czasem odpowiedzią na pytanie było kolejne pytanie. Część z nich nadal pozostała bez odpowiedzi- wiem, że nawet jeśli ja ich nie znajdę, to one same mnie znajdą.

W najbliższym czasie chcę podzielić się z Wami tym, co odkryłam, co mnie inspiruje i motywuje do dalszego rozwoju. Kolejne wpisy o byciu mini w świecie maxi już niebawem.