Projekcja w praktyce

Nie lubię Cię, choć nie wiem dlaczego – projekcja w praktyce

Zastanawiałeś się kiedyś jak to jest, że niektórzy ludzie irytują nas od pierwszej sekundy kontaktu? No, po prostu mają to magiczne coś, co pobudza Twój układ nerwowy w niezdrowy sposób i sprawia, że niechętnie się z nimi przebywa. Albo są też tacy, którzy od razu budzą naszą antypatię. Patrzysz i wiesz – nie będziemy przyjaciółmi.

Nasz umysł to niezwykle przebiegły stwór. Nawet, jeśli wydaje nam się, że przynosi nam więcej dyskomfortu niż pożytku to po zagłębieniu się w specyfikę jego funkcjonowania, jego rozmaite funkcje zaczynają zaskakiwać użytecznością. W myśleniu o umyśle bliskie jest mi podejście mindfulness, które rozgranicza umysł i jego wytwory od tego, co jest naszym prawdziwym Ja. Samą istotę umysłu sprowadza się do bycia po prostu narządem, którego zadaniem jest wytwarzanie elementów niezbędnych do przeżycia. Tak jak serce pompuje krew, a płuca produkują tlen – tak podstawowym zadaniem mózgu jest produkcja myśli. Innym rodzajem wyposażenia w jego asortymencie są mechanizmy obronne, które mają na celu ochronę naszej samooceny. Są one zazwyczaj nawykowe i przebiegają na poziomie nieświadomym, pomagając nam zmniejszyć poczucie lęku lub frustracji.

Projekcja – wyrzuć to z siebie!

Nazwa pochodzi od słowa proiacere, co oznacza „wyrzucać przed siebie”. W tym też tkwi esencja projekcji – na nieświadomym przypisywaniu innym swoich intencji, cech i odczuwanych emocji.

Wbrew pozorom, projekcja nie jest mechanizmem, który ma, w założeniu, nam zaszkodzić. Dzięki wykorzystywaniu tak uproszczonych schematów myślenia, uwalniamy się od potrzeby ciągłego analizowania wszystkich, napływających do nas bodźców. Dość łatwo można sobie wyobrazić jak bardzo byłoby to wyczerpujące i wymagające pod względem czasowym. Brak mechanizmów obronnych uniemożliwiłby szybkie podejmowanie decyzji, które czasem jest kluczowe w sytuacjach typu: idzie podejrzany typek, zaczyna wyjmować nóż, więc uciekam bijąc rekordy na Endomondo zamiast zastanawiać się czy ta historia może mieć happy end zakończony wspólnym drinkiem.

projekcja

Odcienie projekcyjnej codzienności

Holmes podczas swoich badań odkrył, że istnieje kilka rodzajów projekcji.

Jeśli czuję, że zarządzanie planem dnia leży poza moją kontrolą i czas przecieka mi przez palce, ale jednocześnie nie jestem tego do końca świadoma, może zdarzyć się tak, że wyczulę się na tę kwestię w stosunku do innych. Odłamkiem złości oberwie mąż lub przyjaciółka, bo przecież ciągle marnuje czas na głupoty, zamiast skupić się na rzeczach najważniejszych (projekcja podobieństwa). Co z tego, że udaje im się o wiele lepiej panować nad czasem niż mi się wydaje? Mechanizm projekcji czyni nas ślepymi na fakty i głuchymi na argumenty.

W sytuacji, gdy wiem, że jestem nadmiernie emocjonalna, ale jednocześnie nie przepadam za tą cechą u siebie – zwiększa to prawdopodobieństwo „zauważenia” jej u innych. Jeśli pokłócę się z Hanią, nie omieszkam nazwać jej wszystkim przejmującą się histeryczką (projekcja atrybutywna).

Bywa też tak, że wydaje nam się, że posiadamy określoną cechę, na przykład asertywność, choć nasze codzienne wybory temu przeczą. Wówczas chętnie obdarzamy tą cechą inne osoby, nawet jeśli w rzeczywistości jej nie posiadają (projekcja panglosowsko – kasandryjska).

Ostatnim typem projekcji jest ta, która zdarza się w sytuacji, gdy projektujemy na innych cechę, której nie posiadamy (projekcja komplementarna). Będąc osobą uległą, łatwiej jest mi postrzegać innych jako osoby dominujące (nie dość, że moja uległość sprzyja tego typu zachowaniom to, dodatkowo, tym łatwiej wytłumaczyć to, dlaczego jestem uległa).

Trochę mi głupio, że tak projektuję

Mechanizmy obronne to skutek uboczny adaptacyjnych funkcji naszego umysłu. Bywa, że zamiast pomagać – prowadzi do szkody. Pocieszające jest to, że często nieuświadamianej 😉

Co jest lekiem na całe zło? Większa uważność w relacjach, empatia wobec siebie i innych, a przede wszystkim – brak strachu przed autorefleksją.


A czy Ty dostrzegasz projekcję na co dzień? Jakie zauważyłeś jej przykłady?

  • bardzo nie lubię u siebie wrażliwości i emocjonalności 🙂 gdybym mogła chciałabym wszystko przyjmować na chłodno 🙂