Poczucie własnej wartości- o tym kim myślisz, że NIE jesteś

Poczucie własnej wartości- o tym kim myślisz, że NIE jesteś

Nie będzie to wpis o tym, jak wziąć się w garść, bo poczucie własnej wartości i praca nad nim to zbyt złożony proces, żeby ograniczyć jego opis do kilkuset słów.

To będzie wpis o tym jak samych siebie okradamy z poczucia, że jesteśmy wartościowi.

Powstrzymuje Cię nie to, kim jesteś tylko to kim myślisz, że NIE jesteś.

Życie z niskim poczuciem własnej wartości to jak jazda z zaciągniętym hamulcem ręcznym. Możesz mieć najdroższe auto w salonie, silnik z niesamowitymi możliwościami, piękne, skórzane siedzenia, niezastąpionych towarzyszów podróży na siedzeniu obok, a i tak daleko nie zajedziesz.

Trzy ważne pytania

Poczucie własnej wartości jest nierozerwalnie związane z poziomem naszej samooceny czyli oceny nas samych: tego jaka jest nasza wartość, co możemy zaoferować innym, co sprawia, że jesteśmy wyjątkowi. Proces oceny to zabranie siebie i swoich dotychczasowych dokonań (a właściwie przekonań na temat tych dokonań) do Stacji Kontroli Pojazdów (widać od razu po moich dzisiejszych porównaniach, że akurat jestem w trakcie kursu prawa jazdy, co? 😉 ). Stan techniczny oceniasz po odpowiedzeniu na trzy zasadnicze pytania:

kim jestem

Jeżeli odpowiedź na pytanie nr 2 i nr 3 jest podobna do odpowiedzi na pytanie nr 1 to jest super. Jeżeli nie, wtedy zaczynają się schody (więcej na temat teorii rozbieżności Ja Higginsa znajdziesz tutaj). Pytanie o to kim chciałbyś być jest związane ze sferą marzeń i pragnień. Pytanie o to kim powinieneś być jest, z kolei, ściśle powiązane ze światopoglądem i schematami, w których przyszło nam dorastać (stereotypami, rolami społecznymi, tradycjami, obyczajami).  Pogodzenie tych dwóch kwestii jest trudną sprawą, która wymaga wiele czasu i dojrzałości. Odpowiedzenie na pytanie kim jestem? to  check-out czy nasze poszukiwania złotego środka zmierzają w dobrym kierunku.

Poczucie własnej wartości jest też kompatybilne z poczuciem własnej skuteczności czyli z przekonaniem na temat tego jak duży mamy wpływ na to, jak wygląda nasze życie. Jeżeli Twoje poczucie własnej skuteczności jest niskie i masz przed sobą ważny egzamin to bardzo możliwe, że będziesz mało optymistyczny w myśleniu o jego wyniku. Jeżeli jest ono wysokie- będzie Ci towarzyszyć wiara w to, że jego wynik zależy głównie od Ciebie: twojego wysiłku włożonego w przygotowania, umiejętności opanowania stresu i negatywnych emocji. Łatwo przewidzieć w której sytuacji możesz prędzej liczyć na to, że zdasz egzamin z pozytywnym skutkiem (Bandura, oczywiście, wyjaśniał tę kwestię o wiele ładniej niż ja).

 Cechy osób z niską samooceną

  • Nadmierna samokrytyka, która przybiera często postać uogólnień i generalizacji typu: Nigdy nic mi się nie udaje!, Zawsze jestem najgorszy…, Wszyscy uważają mnie za nieudacznika…
  • Nadmierne wymagania wobec samego siebie, które mogą przypominać wygórowaną ambicję, ale odróżnić je można po zwróceniu uwagi na cechę nienasycenia- dla osób z niską samooceną nie istnieje sukces, który byłby na tyle wystarczający, że byłyby w stanie być z siebie prawdziwie dumne.
  • Brak pewności siebie, któremu towarzyszy brak zaufania do siebie- jeżeli miałbyś o kimś złe zdanie to nie byłbyś w stanie na nim polegać, prawda? Osoby z niskim poczuciem własnej wartości nie mają o sobie zbyt dobrego zdania, dlatego tak trudno jest im być zdecydowanym i konsekwentnym.
  • Przedkładanie potrzeb innych nad potrzeby własne- związane jest po części z brakiem umiejętności rozpoznawania własnych potrzeb, a po części z przekonaniem, że gdy w relacji przestaniemy dawać, wówczas przestaniemy być potrzebni, lubiani i akceptowani.
  • Nieuzasadnione poczucie wstydu, częste wyrzuty sumienia, bez wyraźnego powodu.

Niska samoocena i co dalej?

Czasami to jest tak, że mamy problem, a przyczyna wydaje się być niewytłumaczalna lub, w najlepszym wypadku, trudna do wytłumaczenia. Lub jesteśmy w stanie sobie ją zracjonalizować, poradzić z sytuacją, a nagle za jakiś czas ten problem znów się pojawia i szczerzy kły (chyba, że jest mały- to zęby).

Wiesz, to jest tak jakbyś leczył grypę, faszerując się tabletkami i nie zwalniając tempa. Chwilę poczujesz się lepiej, ale za jakiś czas grypa i tak Cię powali, skazując na łóżkową wegetację i ograniczenie czynności życiowych do minimum.

Nie pozbędziesz się problemów, bez konfrontacji z ich prawdziwą przyczyną.