Niska samoocena a kult człowieka sukcesu

Współczesne media kreują obraz człowieka sukcesu jako pewnego siebie, odważnego, z namiętnością walczącego o realizację swoich życiowych celów, a codzienne sytuacje społeczne i zawodowe zdają się wymuszać na nas posiadanie wysokiego poziomu poczucia własnej wartości.

Jak to możliwe, że w erze XXI wieku, gdy możliwości wszechstronnego rozwoju mamy na wyciągnięcie ręki, obszar samooceny jest u wielu z nas na tak deficytowym poziomie? Po co nam ta niska samoocena?

Tak jak wspominałam w tekście Poczucie własnej wartości- o tym kim myślisz, że NIE jesteś kluczowe jest to jakie posiadamy przekonania na temat tego kim chcielibyśmy być oraz tego kim powinniśmy być. W wyniku zestawienia sfery marzeń ze sferą powinności dokonywania jest ocena stanu na tu i teraz. Zachowanie balansu pomiędzy dwiema sferami jest niezmiernie trudne, czasami wręcz niemożliwe.

Losy stworoodkurzaczy i ich niska samoocena

Najważniejszym etapem rozwojowym w kontekście kształtowania się poziomu poczucia własnej wartości jest dzieciństwo. Pewnie zauważyłeś już, że większość psychologicznych aspektów naszego funkcjonowania jest zależna od tego okresu. Dlaczego?

Dlatego, że jesteśmy wtedy jak gąbka- nie posiadamy jeszcze żadnych filtrów, mechanizmów ani sposobów na  to, żeby spojrzeć racjonalnie na docierające do nas, różnego rodzaju treści. Nasz umysł nie jest jeszcze na etapie, na którym może pozwolić sobie na selekcję napływających informacji. Jesteśmy jak wszystkowchłaniające stworoodkurzacze, które pochłaniają wszystko, co spotyka je w każdej sekundzie. Niebezpieczne jest to, że te wszystkie treści w nas zostają. Wszystko, co zobaczymy, usłyszymy, doświadczymy. Co więcej, traktujemy to jako nasze. Asymilujemy i zżywamy się z tym.

Dopiero w okresie dorosłym potrafimy prawdziwie skonfrontować to, czy dane przekonania są naszym wewnętrznym wytworem czy świadomym lub mniej świadomym podarunkiem od drugiej osoby. Jeżeli są to przekonania takie jak Ludzie są z natury dobrzy i warto im ufać, Każdy jest kowalem swojego losu czy Każdy człowiek jest wyjątkowy i zasługuje na szacunek to, oczywiście, nasza samoocena na tym nie ucierpi, a nawet i zyska. Jednak jeżeli rośniemy z poczuciem, że Ludzie tylko czyhają na to, aż podwinie Ci się noga- bądź czujny, Grzeczne dziewczynki słuchają starszych i robią tak, jak im się każe czy Płakanie przy innych jest żałosne, bo pokazuje Twoją słabość to może to skutkować niską samooceną.

Niska samoocena pełni wiele ważnych funkcji

Narzędzie leniwego umysłu

Lubimy, gdy coś idzie po naszej myśli- tak jest zbudowany nasz umysł, że nie przepada za trudnymi ścieżkami myślowymi. Dlatego też, jeżeli towarzyszy nam niska samoocena to nawet w sytuacji, gdy dostajemy od innych sprzeczne z nią sygnały, obstajemy przy swoim. W sytuacji, gdy odnosimy sukces, łatwiej nam znaleźć 43847344 tzw. zbiegów okoliczności, które pomogły nam w osiągnięciu go niż przyznać Ciężko na to zapracowałem (o wiele częściej mówi lub słyszy się przecież Udało mi się!- udanie się zakłada odgórnie dużą rolę czynników zewnętrznych).

Forma psychicznego sado-maso

Niska samoocena jest też naszą przyzwoitką w świecie, w którym zazwyczaj dominują dwa rodzaje komunikatów: Powinieneś… i Nie powinieneś… Widzisz tu gdzieś miejsce na pragnienia, marzenia lub zwykłe, małe zachcianki? Nie, bo tu nie ma na to miejsca. Wyjście poza schemat i zrobienie czegoś, co się po prostu chce zrobić jest traktowane jak złamanie zasad. A jak wiadomo, nieprzestrzeganie reguł, wiąże się z koniecznością poniesienia kary. Najłatwiej ukarać się (i najdotkliwiej) kopiąc siebie  samego w cztery litery. Ta tendencja jest najczęściej spotykana u osób, które były wychowywane w surowej i napiętej atmosferze.

Jestem beznadziejny i… mniej się boję

Najczęstszą jednak funkcją, którą pełni niska samoocena jest radzenie sobie ze strachem. Brzmi dziwnie, prawda? A jest to dość prosty mechanizm. Jeżeli czeka nas coś, co uznajemy za wyzwanie, które może z dużym prawdopodobieństwem zakończyć się porażką, wówczas naturalną konsekwencją tej sytuacji jest to, że pojawia się strach. Strach przed porażką. Budowanie w sobie przekonania, że mimo wszystko damy radę i odniesiemy sukces niesie ze sobą duże ryzyko- jeżeli tak się nie stanie, nie będzie na kogo zwalić winy. Będziemy musieli skonfrontować się z nieprzyjemnym uczuciem zawodu. Dodatkowo, taka samomotywacja może sprawić, że będziemy musieli funkcjonować pod dużą presją. Co jest łatwiejsze? Obniżenie oczekiwań! Jeżeli założymy Eeee, i tak nie dam rady! Ale co mi tam, spróbuję! zmieniamy bieg wydarzeń. Mogą się zdarzyć dwie opcje. Jeżeli się nie uda, nie będziemy zaskoczeni. Jeżeli się uda, czeka nas miła niespodzianka.

Niska samoocena ma nie tylko wady, ale daje też, wbrew pozorom, wiele korzyści! Dla tych, którzy przejrzeli korzyści i widzą, że i tak wychodzi się na minus, przygotowałam kolejne wpisy o pracy nad samooceną.

A jakie jest twoje zdanie na ten temat? Jakie masz doświadczenia z niską samooceną u siebie lub innych? Daj znać!

A jeśli dopadło Cię jesienne lenistwo, zostaw kropkę, że byłeś 🙂