Nie tylko Cię słucham, ale też patrzę

Słowa naprawdę potrafią utrudnić życie. Zwłaszcza, gdy nie idą w parze z odpowiednimi czynami.

Wyobraź sobie, że wpadasz w odwiedziny do Eli, która zaparza herbatę i zaczyna opowiadać Ci o swojej pasji do tworzenia naturalnych kosmetyków. Widzisz iskrę w jej oku i szerszy uśmiech, gdy mówi o tym, jak ostatnio prowadziła warsztaty własnoręcznego tworzenia kremu, w oparciu o składniki z pobliskiej łąki. 

Jako, że herbaty upłynęło już sporo, czujesz, że musisz prędko skorzystać z toalety. Rozprawiasz się z zewem natury i podczas mycia rąk, Twój wzrok pada na półkę z kosmetykami. Jest ich cały arsenał, połowa z nich to marki, które słyszysz w reklamach telewizyjnych, które lecą w przerwie Twojego ulubionego serialu. Nie ma w nich krzty Natury, raczej cały komplet chemicznych dodatków i konserwantów.

Wracasz zmieszana i słuchasz dalej promiennej historii Eli, która właśnie opowiada Ci o tym, jak jedna z uczestniczek jej warsztatów napisała do niej ostatnio maila, jak bardzo polepszyła się kondycja jej skóry. Herbata przestaje Ci smakować.

O Łukaszu, co dużo mówił

Albo wyobraź sobie inną historię. Jesteś wolontariuszką w organizacji pozarządowej, która pomaga bezdomnym zwierzętom, zwłaszcza psom i kotom. Łukasz, jej założyciel, sporo się napracował, żeby ją stworzyć. Zaczynał od zera, będąc uzbrojonym jedynie w szczytne idee i siłę do walki z systemem. Zdobył środki, zainteresował media, znalazł innych, którzy podzielali jego wizję. Podziwiasz go.

Pewnego dnia, po zakończonej akcji zbierania karmy i koców dla schronisk przed nadchodzącą zimą, wpadasz niespodziewanie do biura. Zapomniałaś kilku dokumentów, które są potrzebne, żeby dopiąć wszystkie formalności.

Nagle słyszysz krzyki, więc zaniepokojona otwierasz drzwi do biura Łukasza. Podłoga jest cała w postrzępionym papierze, a Łukasz jest czerwony ze wściekłości. Znowu podarła mi ważne dokumenty! – krzyczy i uderza smyczą Borysa, swojego dwuletniego małego kundelka.

Borys kuli się przerażony i piszczy z bólu. Widzisz strach i cierpienie w jego małych, czarnych oczach, które rozrywa Ci serce. Wyrywasz Łukaszowi smycz z rąk i bez słowa wychodzisz z biura, trzaskając drzwiami. 

Dotkliwe przypomnienie

Spotkałam już sporo tego typu ludzi na swojej ścieżce.

Charyzmatycznych, pełnych pasji i poświęcenia, używających słów, które inspirowały innych do zmian.

Gdy podchodziłam bliżej, widziałam, że ten idealny obraz ma sporo smug. Nawet, jeśli mówili o tym, jak ważne jest dbanie o relacje z bliskimi, często nie potrafili się dogadać z własnym partnerem lub dziećmi.

Nawet, jeśli mówili o tym, jak ważna jest praca nad sobą i samoświadomość, w chwilach, gdy ktoś nie robił tak, jakby chcieli – wybuchali wściekłością i obarczali winą za swoje emocje cały świat.

Nawet, jeśli twierdzili, że ich intencje są szczerze – po zgaszeniu światła odkładali maskę na bok i stawali się przeciwieństwem tego, o co walczyli.

Spotykanie ich zawsze utwierdzało mnie w przekonaniu, że jedną z cech, które cenię ponad wszystko jest spójność. To boli, gdy dowiaduję się, że nie są tym, za kogo ich brałam, ale dzięki nim dostaję cenne przypomnienie. 

Pozwalają mi na to, żeby nie zapomnieć jak ważne jest dla mnie bycie spójnym w tym, co mówię, co robię i co myślę.

Bycie autentycznym i życie zgodnie z wyznawanymi wartościami.

Bycie ze sobą w zgodzie, nie dla poklasku i kreowania idealnego obrazu siebie. 

Bycie tym, kim jestem naprawdę. 


Dziękuję, że jesteś. Cieszę się, że mnie czytasz. Chętnie dowiem się czy też masz podobne doświadczenia. Pamiętaj, że Twój komentarz może zainspirować innych!

Uściski,