7 najczęstszych mitów w związkach

7 najczęstszych mitów w związkach

Od dziecka zaszczepia się w nas poczucie, że światem rządzą niepodważalne zasady takie jak: Dobro zawsze zwycięża, Przeznaczenia i tak nie oszukasz, To jak traktujesz innych przełoży się na to jak inni traktują Ciebie. Po przebrnięciu przez najpopularniejsze bajki, w których księżniczka jest zawsze piękna, a książę sprawiedliwy i oddany, wyruszamy w świat w poszukiwaniu relacji, które dadzą nam namiastkę tego, o czym nam opowiadano w dzieciństwie. Niejedna z nas musi pocałować kilka (naście/dziesiąt) paskudnych żab zanim znajdzie swojego księcia, a i niejeden książę musi z pantofelkiem zwiedzić kilka (naście/dziesiąt) niewłaściwych domów, zanim znajdzie jego prawowitą właścicielkę (tak, właśnie próbuję nieumiejętnie nawiązać do Kopciuszka).

Rodzaje mitów w związkach

Charakter mitów różni się w zależności od ich właściciela- niektóre trwają w nas latami, a niektóre z nich prędko przemija i ich trwałość kończy się już po pierwszej, poważniejszej relacji. Część z nich bazuje na naszych niezaspokojonych potrzebach, wynikających z emocjonalnego zaniedbania przez osoby nam bliskie, a część jest przekazywana z pokolenie na pokolenie, bez większej autorefleksji. Bo skoro coś działało 50 lat temu to będzie działać i dziś, prawda? Tylko kto z nas chciałby nadal być zmuszonym do stania w kolejce do sklepu po żywność na kartki? Choć ten pomysł nie był zbyt trafionym, więc może i przykład nim nie jest. Ale wiecie co mam na myśli.

Mit #1: I żyli długo, i szczęśliwie.

Która bajka nie ma takiego zakończenia? No, może te braci Grimm nie grzeszą aż taką szablonowością. Jeśli chcesz mieć zakończenie takie jak w każdej bajce, przygotuj się schemat taki jak ten, który w nich można spotkać: Były sobie dwa nieszczęśliwe ludzie, które jak się spotkały zaczęły być szczęśliwe. A potem pyk! Znów nieszczęście. Po kilku smutniejszych zdarzeniach, które sprawiają, że już położyłbyś na nich krzyżyk, nagle okazuje się, że jest jakieś wyjście i światełko w tunelu. Uff. I dopiero potem żyją długo i szczęśliwie. Przekładając to na życie: na szczęście trzeba sobie zapracować. Miłością, cierpliwością, wspieraniem siebie nawzajem w najtrudniejszych momentach czyli „pyk’ach”. Dzięki temu, po kilkudziesięciu latach spędzonych wspólnie, może przyjdzie ten moment, że siedząc na balkonie w bamboszach, narzekając na odklejającą się protezę i słabnący wzrok, szepniesz: „Kurde, ale mi z Tobą dobrze”. Tak to już jakoś dziwnie jest, że szczęście najłatwiej zauważyć wstecz niż w trakcie. Nie istnieje przepis na udany związek, każdy musi go wypracować sam. No, poza przepisem na udany związek stworzonym przez naukowców 😉

Mit #2: Nakazuję Ci miłość do mnie „pomimo”!

Kilka pierwszych lat związku to walka o przetrwanie na własnym terytorium i próby ekspansji na nowo odkryty ląd partnera. Oczywiście, z wyłączeniem pierwszego roku szaleńczej miłości, gdy wszystko jest „nasze”, a dziubek jest przypieczętowaniem każdej minuty. Dalsze lata związku to istna wojna o dominację i o to kto ugnie się pierwszy. Ale spoko, jak kochasz to przeżyjesz, nawet jeśli wyjdziesz z tego na tarczy, a nie z tarczą. Ten okres konfliktów pozwoli Wam wypracować gąszcz kompromisów i pokaże co jest dla każdego z Was najważniejsze. Jeśli jest to dobro drugiej osoby to nie ma o co się martwić.

Mit #3: Bądź dla mnie.

Bez wyjątków, zawsze i wszędzie. Prośba o to byś był „dla kogoś”, a nie „z kimś” jest jak prośba o to, żebyś oddał swoją butlę tlenową, kilkaset metrów pod wodą. Co z tego, że się udusisz, skoro na powierzchnię wypłyniemy razem? (ok, chyba trochę przesadziłam z tą przenośnią 🙂 ). Zmuszanie drugiej osoby w związku do rezygnacji z siebie, swoich pasji, znajomych, upodobań, ulubionych zajęć jest równoznaczne z tym, że Wasza wspólne budowana tratwa niebawem zatonie. Pośrodku oceanu (co ja mam dziś z tym tonięciem?). Ja mam swoje życie. Ty masz swoje życie. Łączymy je we wspólne, więc wymaga to lekkiej modyfikacji dotychczasowych żyć, ale nie traktujemy ich od razu z dilejta. Nadal jesteśmy dwoma odrębnymi osobami, które tworzą coś razem, a nie jednym, nierozerwalnym bytem.

mity w związkach

Mit #4: Jeśli naprawdę mnie kochasz to…

Jeśli nie zrobisz tak jak ja chcę to znaczy, że mnie nie kochasz. Jeśli nie będziesz mi dostarczać ewidentnych, regularnych „dowodów miłości” to moim szantażem emocjonalnym sprawię, że będziesz się czuł winny, że mnie nie traktujesz tak, jak należy traktować kogoś, kogo kochasz. I żeby nie było wątpliwości- to JA ustalam co może mieć status „dowodu”, bo co Ty tam wiesz o miłości. Chodź, wykastruję Cię z poczucia jakiejkolwiek decyzyjności w naszym związku. Będzie fajnie.

Ale wiesz co, widzę na co dzień, że większość z nas lubi żyć zgodnie z mitami i wydawałoby się, że niektórzy wręcz czerpią z tego przyjemność. Zawsze się wtedy zastanawiam „Jeśli godzi się na to to co dostaje w zamian?” i aż mnie zazdrocha bierze, bo to musi być coś naprrrrawdę „niesamowitego”.

Mit #5 Naprawdę lubisz bekon?

Przecież jak się poznaliśmy to byłeś miłośnikiem zdrowego trybu życia? Tak jak ja? Na początku znajomości zawsze staramy się wypaść jak najlepiej. Dopiero czas weryfikuje to, które kreacje i maski były nienaturalne, a które odzwierciedlają nasze prawdziwe poglądy. Jednakże, dla zawiedzionych mam dobrą wiadomość – jak pokazują badania, im dłuższy staż związku, tym bardziej się upodabniamy do siebie nawzajem. Uczymy, inspirujemy, zmieniamy i dojrzewamy. Może kiedyś przestanie lubić bekon (po 4 latach związku mogę jednak rzec, że takie rzeczy to tylko w bajkach 😉 ).

Mit #6 Dopełniasz mnie.

Puzzel, druga/lepsza połówka – określenia partnera, których używamy na co dzień same w sobie sugerują, że jesteśmy niepełni i niewystarczający. Oczekiwanie, że dzięki partnerowi poczujemy się „w pełni” to wręcz postawa roszczeniowa, która sprawia, że obarczamy go odpowiedzialnością za nasze zadowolenie i szczęście. Zrzucamy na jego barki ciężar naprawienia naszej niskiej samooceny i zaspokojenia zaniedbywanych przez najbliższych potrzeb.

Mit#7 Jak możesz mówić, że mam za duży nos?

Kojarzysz tą scenę, gdy kobieta pyta się czy przytyła, choć waga nie kłamie i pokazuje kilka kilogramów więcej? W tej stereotypowej, żartobliwej sytuacji, najprawdopodobniej się obrazi, jeśli przyznasz jej rację. Twoja rzeczywistość powinna przesłonić miłość, zakochanie, które nakłada Ci filtr na oczy niczym w Photoshopie. Cellulit, zmarszczki, mniej jędrna skóra? Kochanie, no coś Ty!


A Ty jakie znasz mity w związkach? Czy są takie, których kiedyś doświadczyłeś sam?

Podobne wpisy