Czekasz aż bateria całkiem się rozładuje?

Czekasz aż bateria całkiem się rozładuje?

A gdyby tak… wziąć dzień wolnego od Życia?

Poleżeć dłużej w porannej pościeli, ziewając tyle, ile dusza zapragnie. Poprzytulać się z rana trochę dłużej i w ogóle nie pościelić łóżka.

Pójść po świeże pieczywo w piżamie. Zjeść śniadanie bez pośpiechu, delektując się każdym kęsem. Zapatrzyć się na dłuższą chwilę w ćwierkające ptaki za oknem z kubkiem gorącej herbaty z miodem.

A potem robić cały dzień tylko to, na co ma się ochotę.

Trochę poleżeć i podyndać nogami. Pooglądać sufit z czterech perspektyw. Poukładać książki kolorami. Jeść tylko to, co się lubi.

Wypełnić godziny rzeczami, które nie mają większego sensu dla racjonalnego świata, ale dają ogrom frajdy.

A na koniec dnia usiąść na ganku i patrząc w gwiazdy pomyśleć sobie To był naprawdę długi dzień.

 

Jak to tak?

Czytasz o tej bajkowej wizji i nawet, jeśli Twoje serce zabiło mocniej, myślisz sobie Kto ma na to czas?

To normalne. Opowiedz o tym, że tak spędziłaś dzień przeciętnej osobie.

Albo pomyśli, że zwariowałaś i powie W d… Ci się poprzewracało! albo stwierdzi, że zasługujesz na etykietkę lenia.

Bo jak to tak? Wszyscy wokół zapieprzają, a Ty bezkarnie bierzesz sobie wolne od Życia? I myślisz, że ujdzie Ci to na sucho?

Taki świat, że ciągle pracy nam za mało. Tempo staje się tak szybkie, że Ci ze słabą kondycją zostają w tyle. Lub całkiem odpadają z gry.

Nie biegniesz? Nie pasujesz. No to biegniesz.

Po pracy wstępujesz na siłownię, bo przecież trzeba się jakoś w końcu wcisnąć w tę sukienkę. Potem do przedszkola odebrać dzieci. W domu czeka już na Ciebie stos prania, brudna podłoga i okruchy na stole. Chwytasz za ścierkę i biegniesz dalej. 

Aż w końcu po całym dniu masz chwilę, żeby spokojnie usiąść na kanapie. Nalewasz sobie wina i wsiąkasz w proces scrollowania tych wszystkich rzeczy, które Cię dziś ominęły.

Na prysznic nie starcza Ci już sił. Dowlekasz się do łóżka, chwilę czytasz książkę, bo o samorozwój trzeba przecież dbać, i zasypiasz. A za sześć godzin powtórka.

Aż przychodzi upragniony weekend. Wtedy w końcu możesz sobie pozwolić na więcej. Śpisz po dziesięć godzin i spędzasz cały dzień w piżamie drzemiąc to tu, to tam.

Najgorzej jest w poniedziałek, gdy trzeba znów wrócić na dawne tory i stanąć do biegu.

 

Praca zamiast odpoczynku

Popatrz na swój plan dnia. Jaki jego procent jest prawdziwym odpoczynkiem i relaksem?

Musimy na nowo uczyć się tego, czym jest odpoczynek. I tego, że nie są nim:

– forsowne ćwiczenia na siłowni,

– czytanie samorozwojowych książek, które uczą Cię nowej wiedzy,

– opieka nad innymi,

– bycie na Facebooku i dopieszczanie FOMO

– robienie tysiąca innych rzeczy, które intensywnie angażują Twój umysł i ciało.

Ostatnio rozmawiałam ze znajomą, która powiedziała mi: To co, mam leżeć plackiem i nic nie robić? 

To zabawne jak nasz umysł lubi myślenie czarno-białe i popadanie ze skrajności w skrajność. Albo bycie w ciągłym biegu od momentu, gdy otworzysz oczy do momentu aż go zamkniesz. Albo całodniowe leżenie i nawet nie drgnięcie palcem. A może jest coś pomiędzy?

 

Co rozładowuje Twoje baterie?

Odpowiedź może być oczywista: bycie w ciągłym trybie zadaniowym. Praca w pracy, praca w domu, praca w kuchni, praca nad sylwetką, praca nad sobą, praca nad wychowaniem dzieci.

Ale odpowiedź może być nieoczywista. Może być tak, że utrzymujesz balans, ale energia ciągle Ci ucieka nie wiadomo dokąd. Przyczyna zazwyczaj jest jedna: życie w ciągłym napięciu i stresie. Generowanym przez toksyczne środowisko, sytuację lub w której się znalazłaś.

Przyjrzyj się temu z bliska. Poszukaj źródła. Ustal czy jest wewnętrzne czy zewnętrzne. I pamiętaj, że stres jest interpretacją. To, co powoduje napięcie u Ciebie może być czymś, na co ktoś inny zupełnie nie zwróciłby uwagi. Olej społeczne standardy i zwróć się ku tym, które masz w środku.

A potem odpowiedz sobie na dwa ważne pytania.

 

Jak traktujesz swoje ciało w trakcie dnia?

Jeśli nie wiesz jak zabrać się do odpowiedzenia na to pytanie to może być pierwszy sygnał na to, że na co dzień nie poświęcasz mu za wiele uwagi. Tym bardziej, gdy zdarza Ci się odczuwać częste napięcie w karku i bóle kręgosłupa (w odcinku szyjnym i lędźwiowym).

Twoje ciało może Ci też przypominać o tym zaniedbaniu szeregiem innych, mało rzucających się w oczy dolegliwości: mniejszą elastycznością, strzelaniem w stawach, zaparciami, drętwieniem kończyn.

Jeśli masz siedzący tryb życia, bo osiem godzin w pracy spędzasz przed komputerem, to tym ważniejsze będzie poświęcenie mu uwagi.

Co możesz zrobić dla ciała w 5 minut?

Daj mu chwilę przerwy

Wstań od komputera, porozciągaj się, pójdź zaparzyć sobie herbatę do sąsiedniego pokoju. Badania pokazują, że na naszą efektywność wpływają cogodzinne, krótkie przerwy. Wykorzystaj tę wiedzę w praktyce.

Zjedz coś, co doda mu sił

Coś, co jest sezonowe i wiesz, że gdybyś podjechała do rolnika z sąsiedniej wioski to znalazłabyś to u niego na polu. Dodasz sobie jeszcze więcej energii, jeśli będzie to świeży, niemrożony posiłek. Przyrządzony z miłością i uważnością. I tak samo zjedzony.

Użyj swojego dotyku

Poczuj, gdzie w ciele kumuluje się napięcie. A może są w nim miejsca, które są napięte, a wcale nie muszą? Puść je wolno. Delikatnie pomasuj tam, gdzie czujesz największy dyskomfort. Zwróć uwagę na to, jak czuje się Twój kark, szyja, ramiona, dłonie, łydki.

 

Jak traktujesz swój umysł w trakcie dnia?

Psychologia już od dawna wie, że nasze myśli kreują rzeczywistość. To, co pojawia się w Twojej głowie,  prędzej czy później pojawi się w Twoim życiu.

To ogromna moc, do której mamy bezpośredni dostęp i z której… często nie korzystamy. Zamiast tego wybieramy rutynowe pętle nawyków myślowych, które niekoniecznie wspierają nas w tym, żeby pomagają nam w byciu tym, kim naprawdę jesteśmy.

Nasz mózg funkcjonuje tak, jak każdy inny narząd w naszym ciele. Z tą różnicą, że zazwyczaj jest bardziej eksploatowany niż inne, bo działa nieprzerwanie, od rana do wieczora. To tak jakbyś cały dzień chodziła, dając popalić swoim nogom. Albo nie mrugała, nie dając odpocząć oczom.

Jeśli lubisz życie na wysokich obrotach, Twój umysł też będzie zmuszony do tego, żeby na nich nieustannie być. Wtedy tym bardziej mogą zdarzyć się chwile, gdy będzie Ci dawał znać To dla mnie za dużo.

Jeśli zdarzyły Ci się sytuacje, w których mówiłaś Ale jestem zmęczona. A przecież nic takiego nie robiłam! Twoje ciało być może  nie było wtedy bardzo aktywne, ale Twój umysł – na pewno. To znak, że dopadło Cię mentalne zmęczenie.

Co możesz zrobić dla umysłu w 5 minut?

Skup się na oddechu

Zacznij od dziesięciu oddechów, które będziesz liczyć. Jeden, po drugim. Stopniowo wydłużaj wydech tak, żeby stał się dłuższy niż Twój wdech. Możesz zamknąć oczy, jeśli tak będzie Ci się łatwiej skoncentrować.

Otwórz okno

Świeże powietrze i Natura za oknem dodadzą Ci sił. Skoncentruj się na tym, co widzisz. Do pracy wrócisz za chwilę. Bądź przez kilka minut całym umysłem w Naturze. Jeśli masz możliwość wyskoczyć do pobliskiego parku – tym lepiej. Usiądź na ławce i po prostu bądź.

Świadomie skup się na jednej rzeczy

Zwłaszcza, jeśli jest to coś, co wymaga od Ciebie dużej siły mentalnej. Wyłącz wszystkie dystraktory takie jak media społecznościowe, telefon i powiadomienia ze skrzynki odbiorczej. Uprzedź osoby, w Twoim otoczeniu, że na chwilę Cię nie ma. Bądź tylko w jednym zadaniu i nie pozwól sobie na multitasking.

 

Nie czekaj aż bateria całkiem się rozładuje. Odpoczywaj na bieżąco. Nie oszukuj się, że da się na zapas. Dobrze wiesz, że to tak nie działa. Daj swojemu ciału i umysłowi chwilę wytchnienia, żeby miały siłę dalej Ci towarzyszyć w jak najlepszej, możliwej kondycji.

Podobne wpisy