5 rzeczy, których NIE zrobię na wiosnę

5 rzeczy, których NIE zrobię na wiosnę

Nadchodzi wiosna. Co prawda robi to w tym roku niezwykle nieśmiało i niezdecydowanie, ale pierwsze oznaki jej obecności już widać gołym okiem.

Co jakiś czas promienie słoneczne muskają skórę zaskoczonych przechodniów, mikroskopijne pąki obsiadły już drzewa w pobliskim parku, a w środku jakoś tak… cieplej i każdego dnia nasz organizm odczuwa więcej energii.

 

Czytałam gdzieś, że jeśli mamy zaczynać Nowe i wprowadzać nową jakość do naszego dotychczasowego życia, lepszym wyborem niż Sylwester na pewno będzie Wiosna. Rzeczywiście, bardziej zachęcający wydaje mi się budzący po zimie świat niż bolesny, kacowy poranek 1 Stycznia…

 

Pozwól zatem, że zrobię na przekór i opowiem Ci czego na pewno nie zrobię na wiosnę:

1. Nie zmienię się.

Tym razem moją zmianą będzie Akceptacja. Odrzucenie oczekiwań i marzeń o lepszej figurze, fryzurze czy manicurze (nie mogłam się powstrzymać od kontynuacji tego rymu! 😉 ).

Oczywiście akceptacja nie jest jednocześnie rezygnacją z dążenia do zmian czy mentalną ślepotą, przez którą nie widzę, że nie może być lepiej. Co to, to nie.

Będę sobie wprowadzać małe nawyki, moderować mechanizmy… ale bez tak wielkiej, wewnętrznej presji. Pomału, kroczkami. Jak trzeba będzie to nawet i tip topami.

Wiszący deadline nad głową lub groźba fali hejtu nigdy nie sprawiła, że dostałam skrzydeł i rozwinęłam się w sposób, w jaki bym chciała. Nie tędy droga.

 

2. Nie spróbuję miliona nowych rzeczy.

Brzmi dziwnie, co? Przecież na tym życie polega, żeby ciągle próbować nowego!

Ja natomiast na wiosnę spróbuję czegoś dla mnie nowego – skupię się na tym, co znam i lubię. Poprzyglądam się z bliska, posmakuję każdego kęsa i nauczę się doceniać dawno znane smaki.

Oduczę się pędzenia za nowym, lepszym, smaczniejszym. Będę bardziej tu i teraz niż tam i kiedyś.

 

3. NIE zostanę wyznawczynią diety.

Uczę się planowania posiłków z tygodniowym wyprzedzeniem i wybierania produktów najlepszej jakości.

Powoli zmieniam swoje codzienne żywieniowe nawyki tak, aby były zgodne z Ajurwedą.

Dlatego też na wiosnę wybieram skupienie się na tym, co na co dzień ląduje w moim talerzu i żołądku, bo to jest to, co zostanie ze mną na dłużej niż jednorazowa dieta.

Co planuję zamiast diety? Domowe oczyszczanie z Ajurwedą. Tygodniowa lekkostrawna dieta, połączona ze zwolnieniem tempa i zadbaniem o siebie. Tak, potrzebuję tego bardzo po zimowym czasie.

 

4. Nie zatęsknię za latem.

Moim celem na wiosnę jest cieszenie się nią. Jako zwierzę wysokotermolubne zawsze z utęsknieniem czekam na lato i narzekam na wiosenną, niestabilną pogodę…

A przecież wiosna też ma swój urok! Wszystko się zieleni, odżywa, ukazując niesamowitą moc przyrody do odradzania się.

Chcę nauczyć się tym cieszyć.

 

5. Nie zapomnę o priorytetach.

Wiesz, ostatnio w tym pędzie do osiągania kolejnych celów, uświadomiłam sobie, że jest jedna chwila w całym dniu, którą kocham najbardziej.

To chwila, gdy przytulam się na kanapie do mojego Połówka, a nasz pies wskakuje między nas, domagając się też odrobiny ciepła.

Ostatnio, opisując tą chwilę w pamiętniku napisałam: ” (…) co wtedy myślę? Że to jest to, po co to wszystko robię. Przez nich i dla nich”.

Obiecuję sobie solennie, że nie będę o tym nigdy zapominać.

 

Podobne wpisy